Zdjęcie

Zrównoważony rozwój w branży spożywczej.

Funkcjonowanie w oparciu o zasady zrównoważonego rozwoju przestaje być działaniem wizerunkowym, a staje się koniecznością. Zdają sobie z tego sprawę globalne firmy z branży spożywczej, które wykorzystują nowe technologie, by już dziś działać na rzecz lepszego jutra nas wszystkich.

Ideę zrównoważonego rozwoju doskonale oddaje pierwsze zdanie raportu „Nasza wspólna przyszłość”, opublikowanego w 1987 roku przez Światową Komisję ds. Środowiska i Rozwoju. „Na obecnym poziomie cywilizacyjnym możliwy jest rozwój zrównoważony, to jest taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie”. Biorąc pod uwagę aspekty środowiskowe, ekonomiczne i społeczne, zrównoważony rozwój opłaca się nam wszystkim.

W branży spożywczej jest on często kojarzony z ekologicznym rolnictwem. W rzeczywistości dotyczy całego łańcucha dostaw żywności. Ograniczanie śladu węglowego i emisji gazów cieplarnianych, systematyczne zwiększanie ilości stosowanych opakowań pochodzących z recyklingu lub nadających się do recyklingu, korzystanie z energii pochodzącej z odnawialnych źródeł – to tylko niektóre z przykładów licznych inicjatyw z zakresu sustainability podejmowanych dziś przez firmy spożywcze.

Przetwórstwo żywności, czyli przekształcanie produktów rolnych w żywność jadalną, ma na celu wyżywienie świata, a tym samym może stać się główną siłą napędową inicjatyw zrównoważonego rozwoju.

Zmiana, która trwa

Proces zmiany postaw, choć żmudny i długotrwały, nie dotyczy tylko firm, lecz także konsumentów – również w naszym kraju. Polscy klienci coraz bardziej świadomie podchodzą do tego, co wkładają do przysłowiowego garnka. Jak wynika z niedawnego raportu „Zrównoważona żywność w Polsce” opracowanego przez Polskie Stowarzyszenie Rolnictwa Zrównoważonego „ASAP” i Accenture Research[1], 85% badanych Polaków deklaruje, że podczas zakupów spożywczych kieruje się wpływem poszczególnych produktów na zdrowie własne i bliskich im osób.

79% naszych rodaków chce kupować więcej produktów lepszej jakości, a 75% jest zainteresowanych kupnem wyrobów rolnictwa zrównoważonego. 83% spośród nich deklaruje, że mogłyby one stanowić przynajmniej połowę ich koszyka zakupowego.  

Co więcej, 76% Polaków uważa, że producenci żywności powinni korzystać z surowców pochodzących z upraw rolnictwa zrównoważonego! Postawy te przekładają się na konkretne liczby. Jak wynika z szacunków Accenture Research, już w średnim terminie Polacy będą w stanie wydawać na produkty rolnictwa zrównoważonego i bazujące na nich przetwory niemal 65 mld złotych rocznie. Biorąc pod uwagę, że według wyliczeń firmy Nielsen na wszystkie zakupy spożywcze wydaliśmy w 2020 roku nieco ponad 142 mld złotych[1], zarówno rolnicy, jak i przemysł spożywczy mają o czym myśleć.  

Realne wsparcie. Wyższa opłacalność

Podczas spotkań na których poruszam temat zrównoważonej produkcji żywności, zdarza mi się usłyszeć, że „wszystko pięknie, ale budżet musi się spinać tu i teraz, a nie za dziesięć czy trzydzieści lat”. W takiej sytuacji zawsze mówię mojemu rozmówcy, że są sposoby na to, aby zrównoważone rolnictwo i hodowla oraz wytwarzanie produktów z tak pozyskiwanych surowców mogły się opłacać.

Oszczędności nie należy szukać w jak najtańszych składnikach, pochodzących z masowej produkcji, bo to droga donikąd. Proponuję natomiast przyjrzeć się poszczególnym procesom, gdzie do dyspozycji producentów żywności pozostaje potężny oręż jakim są nowe technologie. Mam tu na myśli nie tylko innowacyjne maszyny czy roboty wspierające pracę ludzi, lecz przede wszystkim dostosowane do potrzeb branży spożywczej oprogramowanie klasy korporacyjnej.

Wykorzystując analityczne i elastyczne funkcje nowoczesnego oprogramowania w chmurze, firmy z sektora F&B będą w stanie usprawnić poszczególne procesy, np. kontrolę jakości surowców i tego czy pochodzą ze zrównoważonych upraw i hodowli. Dużo łatwiejsza będzie też identyfikacja obszarów, w których dochodzi do największych strat. Przykładowo – w procesie produkcji powstają przecież różne produkty uboczne i odpady, które należy odpowiednio zagospodarować.

Warto też dopracować technologię lub receptury, by zminimalizować ilość odpadów nie nadających się do dalszego wykorzystania. Takich elementów jest więcej. Identyfikacja i zarządzenie nimi pozwoli na zmianę profilu na model biznesowy zgodny z zasadami zrównoważonego rozwoju przy zachowaniu rentowności prowadzonego biznesu.

Inteligentne oprogramowanie wspiera zrównoważony rozwój  

Obszary, w których producenci i przetwórcy żywności mogą wykorzystać oprogramowanie do działania zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju, to między innymi:

łańcuchy dostaw – oprogramowanie SCM (Supply Chain Management) pomaga zapewnić terminowe dostawy składników, zarządzać datami przydatności do spożycia i identyfikowalnością produktów, zwiększać wydajność i dostępność oraz zapobiegać marnowaniu żywności w procesie przechowywania i przetwarzania.

Funkcjonalności branżowych systemów ERP zapewniają szybką identyfikowalność i graficzną prezentację informacji na temat produktów, z których powstała dana partia wyrobu i do kogo została sprzedana. Oferują również prosty dostęp do dokumentów źródłowych – magazynowych, zleceń produkcji czy wyników przeprowadzonych inspekcji laboratoryjnych.

wykorzystanie aktywów – oprogramowanie służące do zarządzania majątkiem przedsiębiorstwa pomaga w optymalnym wykorzystaniu zasobów firmy, w tym zwiększeniu sprawności sprzętu i długości jego eksploatacji, poprawie wydajności i bezpieczeństwa produktów.

System można zaprogramować by rozpoznawał nawet najdrobniejsze anomalie. Mogą one stanowić pierwszą oznakę, że konkretne zasoby nie funkcjonują poprawnie bądź wymagają serwisu. Do oceny powagi sytuacji wykorzystuje się tu coraz częściej rozwiązania sztucznej inteligencji, która podpowiada czy wystarczy wysłać technika, czy też raczej należy już zatrzymać linię produkcyjną.

cykl życia produktu – oprogramowanie PLM pomaga zapewnić zgodność z zasadami zrównoważonego rozwoju na każdym etapie pracy nad produktem – od pomysłu, przez stworzenie receptury i dobór składników, po opracowanie nowych, przyjaznych środowisku metod pakowania i przechowywania żywności. Przykładowo, wysokiej klasy system ERP pozwoli w prosty sposób zautomatyzować proces kontroli daty przydatności do spożycia.

Dzięki temu producent i jego partnerzy, dokładnie wiedzą czy i do kiedy mają do czynienia z towarem pełnowartościowym. W efekcie możliwe jest odpowiednio wczesne podjęcie kroków zapobiegających zmarnowaniu gotowej żywności z krótkim terminem przydatności do spożycia.

analityka i automatyka biznesowa – dzięki pozyskiwanym na poszczególnych etapach łańcucha żywieniowego danym, oprogramowanie ERP w chmurze umożliwia zaawansowaną analitykę biznesową. Organizacje zyskują informacje pozwalające im osiągnąć sukcesy biznesowe oraz w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Na przykład systematyczne gromadzenie, segregowanie i analizowanie przy wykorzystaniu inteligentnego oprogramowania danych z łańcucha żywnościowego dzieje się w dużej części automatycznie. Pozwala to śledzić procesy dziejące się w organizacji, na bieżąco kontrolować sytuację w danym zakładzie produkcyjnym, z wyprzedzeniem reagować na potencjalne zakłócenia, podnosić standardy i doskonalić procesy.

Oczywiście obszarów w branży spożywczej, gdzie nowe technologie wydatnie ułatwiają wdrożenie i stosowanie zasad zrównoważonego rozwoju jest znacznie więcej. Osoby zainteresowane tym tematem zachęcam do odwiedzenia strony internetowej firmy Infor oraz udziału w licznych webinariach i szkoleniach, które organizujemy. Zapraszam do kontaktu.

 

Senior Account Managerem w firmie Infor, tworzącej zaawansowane oprogramowanie chmurowe dla przemysłu, w tym systemy dedykowane branży spożywczej. W obszarze zintegrowanych systemów wspomagających zarządzanie pracuje od 2007 roku. Posiada doświadczenie zarówno we wsparciu dużych, międzynarodowych korporacji, jak i mniejszych firm, w szczególności planujących ekspansję międzynarodową. Z wykształcenia jest inżynierem Informatyki i Ekonometrii. Prywatnie zagorzały fan sportów motorowych.

Jacek Punda

Senior Account Manager, INFOR

Komentarze (0)

Napisz komentarz

Nie ma tutaj jeszcze żadnego komentarza, bądź pierwszy!

Napisz komentarz
Dodaj komentarz

Przeczytaj również:

Analityka w kadrach i płacach. Jak zamienić dane pracownicze w decyzje biznesowe?

Dobrze poukładana analityka kadrowo-płacowa potrafi odpowiedzieć nie tylko na pytanie, ile kosztuje zatrudnienie, ale też: gdzie dokładnie rosną koszty osobowe, które działy „ciągną” najwięcej nadgodzin, gdzie pojawia się ryzyko luki płacowej albo rosnącej rotacji. Większość danych potrzebnych do takich analiz już masz – w systemie kadrowo-płacowym. Z tego poradnika dowiesz się, jak zacząć z nich korzystać i na czym tak naprawdę polega analityka w kadrach i płacach. Co warto analizować w kadrach i płacach – główne obszary analityki kadrowo-płacowej Dane kadrowo-płacowe to jedno z najważniejszych źródeł informacji w firmie, bo na ich podstawie możesz ocenić m.in. strukturę kosztów wynagrodzeń, rotacji pracowników, jakość planowania czasu pracy. I choć katalog możliwych analiz jest szeroki i zawsze zależy od specyfiki firmy, w większości organizacji szczególnie przydaje się analityka w następujących obszarach: Struktura zatrudnienia Struktura zatrudnienia to dość skomplikowany układ, uwzględniający informacje o wieku pracowników, ich stażu pracy, formie zatrudnienia, stanowiskach, etatach, trybie pracy (zdalna/stacjonarna/hybrydowa) i poziomie wynagrodzeń. Wszystkie te dane razem pokazują, jak naprawdę wygląda organizacja „od środka”. Dobrze poukładane dane pozwalają stworzyć coś w rodzaju „ludzkiej mapy cieplnej”: widzisz, gdzie masz zdrowe, zrównoważone zespoły, a gdzie kumulują się ryzyka – np. luka kompetencyjna albo przyszłe odejścia. Co warto tu analizować? Wiek + staż + dział/stanowisko – połączenie tych trzech wymiarów pokaże, gdzie za chwilę możesz mieć falę odejść emerytalnych, a gdzie „zabetonowane” zespoły z bardzo długim stażem i niską rotacją (sygnał możliwej stagnacji kompetencyjnej). Forma zatrudnienia (UoP, zlecenie, B2B) + etat – pozwala policzyć, w których obszarach firma opiera się na „łatwo ruchomych” zasobach, a gdzie rdzeń biznesu stoi na jednej, konkretnej grupie pracowników. To bezcenne przy planowaniu zmian organizacyjnych, podwyżek czy benefitów. Struktura wg przełożonych – jeżeli w jednym zespole dominuje krótki staż, wysokie odejścia i niski udział pełnych etatów, a w innym – długoletni pracownicy, pełne etaty i niska rotacja, to masz bardzo konkretną wskazówkę, gdzie przyjrzeć się stylowi zarządzania, kulturze i procesom wdrożenia. Z punktu widzenia biznesu takie analizy pomagają podejmować ważne decyzje: przy budżetowaniu możesz pokazać zarządowi, które zespoły wymagają inwestycji w sukcesję i rozwój, bo za 2–3 lata zabraknie tam doświadczonych liderów; przy planowaniu rekrutacji – zamiast szukać ludzi „na już”, możesz zawczasu wskazać obszary, gdzie średni staż się skraca, a rotacja rośnie, więc ryzyko wakatów jest największe; przy projektowaniu polityki wynagrodzeń i benefitów – widzisz, które segmenty (np. młodzi specjaliści w hybrydzie vs długoletni pracownicy stacjonarni) reagują na jakie bodźce, zamiast robić „jedno podwyżkowe rozporządzenie” dla wszystkich. Dobrze opisana struktura zatrudnienia to więc nie raport „dla zaspokojenia ciekawości”, tylko podstawa do rozmów o strategii HR, budżecie i ryzykach biznesowych – z konkretnymi liczbami, a nie tylko z ogólnym poczuciem, że „coś się dzieje w zespołach”. Wynagrodzenia i koszty pracy Wynagrodzenie pracownika to dla pracodawcy cały pakiet kosztów: premie, dodatki, benefity, nadgodziny czy składki. Dopiero spojrzenie na pełny koszt pracownika i godziny pracy pokazuje, ile naprawdę kosztuje nas utrzymanie zespołu – i dlaczego w jednym dziale ta sama liczba etatów generuje dużo wyższe koszty niż w innym. Co warto tu analizować? Strukturę wynagrodzeń – podział na podstawę, premie, dodatki, benefity. Dzięki temu widzisz, czy masz faktycznie elastyczny system wynagradzania, czy tak naprawdę większość kosztów to „sztywne” elementy, których nie da się szybko skorygować przy spadku przychodów. Koszt rzeczywistej godziny pracy – liczony nie tylko od stawki zasadniczej, ale z uwzględnieniem premii, dodatków, nadgodzin i narzutów. Tu wychodzi, czy opłaca Ci się udzielać nadgodziny, czy taniej będzie zatrudnić dodatkową osobę albo inaczej ułożyć proces. Koszty wynagrodzeń w podziale na MPK/projekty/zlecenia – pozwalają zobaczyć, które linie biznesowe są naprawdę dochodowe, a gdzie marża topnieje przez koszt pracy, choć na poziomie przychodu wszystko wygląda dobrze. Spójność wynagrodzeń (równość płac), czyli porównanie stawek na równorzędnych stanowiskach, z podziałem na płeć, dział, lokalizację. To nie tylko temat wizerunkowy – nierówności płacowe potrafią generować rotację, konflikty i ryzyko prawne. Z punktu widzenia biznesu takie analizy pomagają m.in.: budżetować wynagrodzenia świadomie – możesz policzyć, o ile wzrośnie fundusz płac przy podwyżkach np. tylko w wybranych grupach (produkcja, IT, sprzedaż), zamiast wrzucać wszystkie podwyżki do jednego „worka”. decydować o modelu pracy – gdy widzisz, że konkretny projekt generuje ponadprzeciętny koszt roboczogodziny, możesz renegocjować stawki z klientem albo zmienić skład zespołu. projektować systemy wynagrodzeń – jeśli udział premii w całości kosztu jest wysoki, a jednocześnie wyniki czy retencja się nie poprawiają, masz twardy argument, że system wymaga zmiany. budować argumenty do rozmów z zarządem na temat rotacji, absencji czy wyników. Czas pracy, nadgodziny, grafiki Analityka czasu pracy, nadgodzin i grafików może Ci pokazać, czy naprawdę potrzebujesz więcej ludzi czy może innego ułożenia pracy. Być może okaże się, że zadania są źle rozłożone w czasie albo proces jest zbyt wrażliwy na nieobecności. Co warto analizować? Nadgodziny wg działów/projektów/przełożonych – takie badanie pozwala zobaczyć, czy nadgodziny wynikają z potrzeb biznesowych, czy z konkretnego stylu zarządzania w danym zespole. Powtarzające się wzorce spóźnień i wcześniejszych wyjść, które na poziomie jednostek mogą wyglądać jak drobne odstępstwa, ale w skali działu pokazują, że grafik nie przystaje do faktycznego rytmu pracy. Z punktu widzenia biznesu takie analizy pomagają m.in.: przeorganizować proces zamiast tylko dokładać ludzi – jeśli widzisz, że nadgodziny kumulują się zawsze w tych samych dniach i godzinach, możesz zmienić godziny pracy, kolejność zadań czy zasady zastępstw, zamiast automatycznie powiększać stan zatrudnienia. zmniejszyć ryzyko wypalenia i rotacji w najważniejszych zespołach – twarde dane o pracy w nocy, w weekendy i święta dają argumenty do rozmów o zmianie obciążenia, dodatkach czy rotacji zadań, zanim ludzie zaczną odchodzić. urealnić wyceny projektów i usług – znając faktyczny czas pracy nad danym typem zlecenia (łącznie z nadgodzinami), możesz inaczej negocjować stawki z klientami i przestać „dopłacać” do najbardziej pracochłonnych kontraktów. odpowiednio reagować na potrzeby szkoleniowe grona kierowniczego – możliwe, że w trakcie analizy zauważysz, że tylko pewne zespoły „produkują” nadgodziny. Dzięki szybkiemu zauważeniu tematu, możesz zaproponować wybranym kierownikom szkolenie (nawet wewnętrzne) z poprawnego planowania i ewidencjonowania czasu pracy. Zwłaszcza jeśli firma rośnie lub kierownicy rotują, nadgodziny mogą wynikać  właśnie z błędnego planowania i takie szkolenie pomoże szybko zredukować koszty. Absencje, rotacja, fluktuacja i odejścia Absencje i rotacja to wskaźniki, które mogą wiele powiedzieć o kondycji organizacji – ale dopiero wtedy, gdy policzysz jaka jest ich skala oraz jakich działów w strukturze dotyczą. Ich zestawienie pozwala zobaczyć, czy masz do czynienia z normalnym „szumem” w organizacji, czy z pierwszymi poważniejszymi ogniskami problemów – przeciążeniem, słabą organizacją pracy albo napięciami w zespole. Co warto tu analizować? Wskaźniki odejść i przyjęć wg działów, stanowisk i lokalizacji, które pokażą, gdzie fluktuacja jest normą (np. prace sezonowe), a gdzie sygnałem kłopotów (wysoka rotacja w kluczowym dziale operacyjnym czy wśród specjalistów). Staż w momencie odejścia – jeśli wielu ludzi odchodzi między 6. a 12. miesiącem pracy, to problem jest raczej w rekrutacji, onboardingu lub realiach pracy niż w samych wynagrodzeniach. Koszt rotacji – połączenie danych o wynagrodzeniach, czasie wdrożenia i kosztach rekrutacji pozwala policzyć, ile naprawdę kosztuje Cię utrata jednej osoby na danym stanowisku. Czasem okazuje się, że taniej jest podnieść pensję o 500 zł, niż co kilka miesięcy finansować kolejną rekrutację. L4 wg działów, zespołów i przełożonych – jeśli w jednym dziale poziom absencji chorobowej jest dwukrotnie wyższy niż w pozostałych, to sygnał, że warto przyjrzeć się bliżej organizacji pracy, obciążeniu i stylowi zarządzania. Z punktu widzenia biznesu takie analizy pomagają m.in.: świadomie planować rekrutacje i obsadę w krytycznych okresach – wiesz, gdzie rotacja i absencja jest największa i możesz z wyprzedzeniem zabezpieczyć etaty, podejmować decyzje o podwyżkach i zmianach warunków tam, gdzie koszt odejść (nie tylko pod względem finansowym, ale także kompetencyjnym) jest najwyższy, oceniać skuteczność menedżerów i procesów HR (rekrutacji, onboardingu, szkoleń) na podstawie konkretów, które można wykorzystać do planowania przyszłych zadań działu HR, w tym dotyczących EB (wizerunku pracodawcy) lepiej uzasadniać inwestycje w retencję – pokazując zarządowi twarde liczby: ile kosztuje utrata ludzi i ile można zyskać, jeśli rotacja spadnie choćby o kilka punktów procentowych. Jak podejść do analityki kadrowo-płacowej? Analityka w kadrach i płacach to nie przygotowywane doraźnie raporty, tylko powtarzalny proces: od pytania biznesowego, przez dane, aż po decyzję. Żeby wyniki były wiarygodne, potrzebujesz spójnych danych w jednym systemie, a nie dziesięciu arkuszy Excela. Zdefiniuj pytania biznesowe Zacznij od tego, po co robisz analizę: „ile kosztuje nas nadgodzina vs nowy etat?”, „o ile możemy podnieść płace w tym dziale?”, „gdzie rotacja jest dla nas najdroższa?”. Dobrze postawione pytanie od razu zawęża dane, których potrzebujesz. Wybierz wskaźniki i przekroje Do każdego pytania dobierz konkretne KPI (np. koszt godziny pracy, poziom absencji, rotacja, średnie wynagrodzenie) oraz przekroje: dział, MPK, projekt, przełożony, staż. Dzięki temu zobaczysz, jak wygląda sytuacja w konkretnym miejscu w organizacji, a nie tylko „firmowa średnia”. Uporządkuj dane w systemie kadrowo-płacowym Bez porządku w słownikach (działy, MPK, projekty, stanowiska), kodach absencji i składnikach płacowych żadna analityka nie będzie wiarygodna. To etap, który robisz raz porządnie, a potem tylko pilnujesz, żeby nowe dane były wprowadzane spójnie. Przekuj liczby na decyzje Na koniec zawsze zadaj sobie pytanie: „co zmieniamy po tej analizie?”. Czy korektę robisz w budżecie (podwyżki, nadgodziny), w zatrudnieniu (nowe etaty vs outsourcing), w organizacji pracy (grafiki), czy w polityce wynagrodzeń (widełki, premie). Ważne: Aby analityka była wiarygodna, dane muszą być spójne. Tutaj kluczową rolę gra jeden zintegrowany system, a nie rozsypane arkusze. Jak program kadrowy wspiera analitykę w kadrach i płacach? Nowoczesny program kadrowo-płacowy, taki jak Symfonia R2Płatnik to cenna baza informacji o pracownikach, czasie pracy i kosztach zatrudnienia. Nic więc dziwnego, że tego typu rozwiązania coraz częściej wyposaża się w moduły analityczne, które pozwalają przekształcić surowe i niepowiązane ze sobą dane w konkretne zestawienia i wskaźniki biznesowe. Sam program Symfonia R2Płatik udostępnia ponad 70 predefiniowanych raportów obejmujących dane kadrowo-płacowe – a w tym m.in.: zestawienia: kosztów wynagrodzeń, absencji, stażu pracy, dochodów według działów i stanowisk, wskaźniki absencji i rotacji. Użytkownik systemu może również budować własne raporty w oparciu o kreatory i zapytania SQL – np. raport rezerw urlopowych do budżetu, raport zgodności z dyrektywą o równości wynagrodzeń kobiet i mężczyzn, czy szczegółowe alokacje czasu pracy na projekty i MPK. Przydatną funkcją jest również możliwość tworzenia raportów, w których koszt etatu (wraz z premiami, dodatkami, nadgodzinami) jest przypisany do wybranych jednostek kosztowych – np. projektu, linii biznesowej czy klienta. Dzięki temu wiadomo, które obszary są rentowne, a gdzie marża „znika” w kosztach pracy. Program pozwala także policzyć rzeczywisty koszt godziny pracy – z uwzględnieniem premii, dodatków, nadgodzin i wszystkich narzutów – w podziale na stanowiska, działy czy konkretne osoby.  Do tego dochodzi wbudowany kalkulator płacowy, który szybko przelicza wynagrodzenie netto-brutto wraz z pełnym kosztem pracodawcy. W efekcie możesz bardzo konkretnie odpowiedzieć na pytania, ile kosztuje godzina pracy w danym dziale albo jak zmieni się koszt pracodawcy przy proponowanej podwyżce. Symfonia R2Płatnik to program do kadr i płac, który udostępnia także zestawienia do planowania i analizy płac. Dzięki temu możesz zobaczyć, jakim „marginesem” dysponujesz i gdzie podwyżki będą mieć największy sens biznesowy (np. w działach o najwyższym koszcie rotacji). Program obsługuje różne systemy czasu pracy i integruje się z systemami RCP oraz tachografami, więc za jego pomocą możesz łatwo porównać nominalny i faktyczny czas pracy, kontrolować godziny do odpracowania i rozliczać czas pracy na poszczególne zlecenia czy projekty. Jeśli potrzebujesz bardziej rozbudowanych analiz (np. w Power BI), zestawienia możesz wyeksportować do Excela lub innych systemów i dalej je obrabiać, łączyć z danymi sprzedażowymi czy produkcyjnymi.
Analityka w kadrach i płacach. Jak zamienić dane pracownicze w decyzje biznesowe
Logo firmy Symfonia
zweryfikowano

5/5(1 głosy)

Symfonia

Innowacyjne ERP dla biznesu


Symfonia
Mazowieckie
1000 osób
Zobacz profil
Branża
Biura rachunkowe, Budownicza, eCommerce, Produkcyjna, Sektor publiczny, Transportowa, Usługi
Opis
Symfonia to polski producent oprogramowania, jeden z największych dostawców systemów ERP dla firm z sektora MŚP. Symfonia specjalizuje się w tworzeniu programów i aplikacji, w tym chmurowych, przeznaczonych do obsługi i automatyzacji finansów....
rozwiń