Zabezpieczanie-systemów-IT-w-chmurze-obliczeniowej-–-przewodnik-dla-CTO

Zabezpieczanie systemów IT w chmurze obliczeniowej – przewodnik dla CTO

Michał Kaźmierczyk, CTO w Grupie Enteo, dzieli się dobrymi praktykami w zakresie wyboru odpowiedniego modelu korzystania z systemów IT, dostawcy usług i infrastruktury. Radzi także, jak skutecznie chronić stacje użytkowników oraz serwery aplikacyjne i dostęp do terminala.

Dlaczego rośnie rola bezpieczeństwa systemów IT?

Współczesne firmy coraz więcej procesów związanych bezpośrednio ze swoją działalnością realizują z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych – w tym systemów informatycznych np. klasy ERP, CRM czy BI. Cyfryzacja jest podstawowym elementem zwiększania efektywności, a zasadnicza większość przedsiębiorców, zwłaszcza wprost proporcjonalnie do skali firmy, wskaże, że przy niedziałających systemach IT nie są w stanie skutecznie pracować

Zwiększenie wykorzystania i uzależnienia firm od IT sprawia również, że gromadzą one coraz większe zasoby danych, często o niezwykłej wadze jakościowej, które nie powinny lub wręcz nie mogą być dostępne gronu szerszemu niż wybrani pracownicy firmy i jej Klienci.

Wszystko to, sprawia, że aspekty bezpieczeństwa wykorzystywanych systemów zaczynają odgrywać istotną rolę w procesie zarządzania.

Bezpieczeństwo w takim aspekcie należy rozumieć holistycznie jak zespół procesów i narzędzi gwarantujący, że firmowe systemy i przetwarzane w nich dane będą zarówno dostępne, jak i poufne i integralne (nie zmodyfikowane przez osoby nie uprawnione).

ABC chmury

Czy chmura jest dla mnie?

Rozważając nie tylko aspekty bezpieczeństwa, ale i efektywność kosztową (ile IT kosztuje moją firmę) oraz operacyjną (jak sprawnie mogę zmieniać i rozwijać swoje systemy), na pewnym etapie pojawia się pytanie o model przetwarzania.

Pytanie to, w pewien sposób fundamentalne, ma na celu wybór między umiejscowieniom swoich systemów w infrastrukturze własnej lub, co obecnie niezwykle popularne, w chmurze obliczeniowej.

Odpowiedź na pytanie, który model wybrać zależy od wielu elementów, kontekstu organizacji w tym skali, rodzaju prowadzonej działalności czy wymogów regulacyjnych. Nie ma możliwości, aby znaleźć całkowicie uniwersalną odpowiedź, ale można pokusić się o pewne uogólnienie bazujące na skali firmy i poziomie bezpieczeństwa.

Czy w chmurze jestem bezpieczniejszy?

Generalnie im mniejsza firma, tym mniejszym zespołem IT i budżetem dysponuje. Budowa infrastruktury IT zwłaszcza odpowiednio zabezpieczonej i umieszczonej w bezpiecznych, dobrze przygotowanych pomieszczeniach czy w centrum danych jest droga i skomplikowana. Odpowiednio wybrany, wiarygodny dostawca chmury obliczeniowej, spełniający normy i standardy bezpieczeństwa, gwarantuje najwyższy poziom zabezpieczeń fizycznych i technicznych, a jego infrastruktura winna być przygotowana i utrzymywana przez specjalistów. Na taki poziom i zakres infrastruktury pozwolić mogą sobie zwykle tylko największe firmy, stąd w kontekście bezpieczeństwa, rozumianego jako zabezpieczenie przez pożarem, kradzieżą, awarią prądu czy odpornością infrastruktury na awarie sprzętowe, dla firm mniejszych i średnich jest to zwykle najefektywniejsze rozwiązanie.

Dla firm większych dysponujących swoim zespołem IT i mogących sobie pozwolić na utrzymanie infrastruktury i jej poprawne wykonanie, tak aby gwarantowała należyte bezpieczeństwo, na pewnym poziomie chmura okazuje się zwykle rozwiązaniem o znacznie wyższym TCO (total cost of ownership). Takie firmy podejmując decyzje o chmurze biorą zwykle pod uwagę wykorzystanie usług, które trudno zbudować samodzielnie np. AI, zaawansowana analiza danych lub też uznają, że outsourcing infrastruktury pomimo większych kosztów niweluje istotne ryzyka np. wynikające z rotacji czy niedostępności wykwalifikowanej kadry lub szybkiej skalowalności infrastruktury.

Co oznacza, że system jest chmurze?

Zastanówmy się jednak, co to w ogóle oznacza, że system IT jest w chmurze? Na rynku panuje w tym aspekcie wiele nieporozumień, które często prowadzą do niewłaściwego rozumienia zarówno wad i zalet, jak i aspektów bezpieczeństwa, w tym podziału odpowiedzialności pomiędzy firmę a dostawcę.

W dużym uproszczeniu system jest w chmurze, jeśli infrastruktura tj. serwery, sieci, dyski, centra danych, oprogramowanie etc. nie jest w posiadaniu firmy (Klienta) a udostępnia je dostawca.

Dostawca dba, aby przygotować rozwiązania zgodnie z najlepszymi standardami i udostępnia je Klientom. Klient, odwrotnie niż w przypadku budowy własnej infrastruktury, ponosi tylko koszty operacyjne (OPEX), w skali dopasowanej do zakresu usług (infrastruktury chmurowej), jakich potrzebuje.

Wiemy już mniej więcej czym jest chmura, lecz co tak naprawdę kupujemy? W największym skrócie występują trzy modele znane pod angielskimi akronimami IaaS, PaaS, SaaS. Modele te określają zakres infrastruktury dostarczanej przez dostawcę, a tym samym, co najistotniejsze podział odpowiedzialności, czyli tym samym zakres ryzyk, które przejmuje dostawca a które pozostają po stronie klienta.

W modelu IaaS (Infrastruktura jako Usługa), dostawca dba o przygotowanie i utrzymanie centrum danych oraz dostarcza zasoby obliczeniowe w postaci serwerów fizycznych, dysków, sieci. Klient korzystając z takich zasobów samodzielnie (jego dział IT) tworzy systemy, a następnie je konfiguruje, instaluje aplikacje, zabezpiecza przed atakami i dba o ich stabilną pracę.

W modelu PaaS (Platforma jako usługa), dostawca dostarcza wszystko co w modelu IaaS oraz dodatkowo, przygotowuje dla Klienta gotowe systemy, o których działanie i zabezpieczenie dba. Klient instaluje na systemach aplikacje, zabezpiecza przed atakami i dba o ich odpowiednie działanie.

W modelu SaaS (Oprogramowanie jako Usługa), dostawca dostarcza wszystko co w modelu PaaS wraz gotowymi dostępnymi dla Klienta,  utrzymywanymi oraz zabezpieczonymi przez dostawcę aplikacjami.

Podsumowując, w przypadku IaaS Klient potrzebuje specjalistów IT od systemów i aplikacji. W przypadku PaaS tylko specjalistów od aplikacji a wybierając SaaS skupia się na merytorycznym działaniu systemów pozostawiając całość IT w ramach dostawcy.

Idziemy do chmury …

Gdy już podjęliśmy decyzję o migracji do chmury, zdając sobie sprawę, że w aspekcie odporności na awarie chmura najczęściej gwarantuje wysoki lub bardzo wysoki poziom zabezpieczeń, kolejnym elementem do rozważenia jest bezpieczeństwo naszych danych (nawet w modelu SaaS) tj. odporność systemów na atak hakerski chroniąca nas zarówno przed wyciekiem czy kradzieżą, jak również niedostępnością.

Czy systemy w chmurze trzeba chronić inaczej?

Na początek należy wskazać, że niezależnie czy korzystamy z infrastruktury własnej czy w chmurze, z wyjątkiem modelu SaaS (o którym później) metody zabezpieczenia będą podobne, gdyż model przetwarzania nie wpływa istotnie na ochronę systemów przed atakami. Jedyną różnicą jest połączenie sieciowe. Przy własnej infrastrukturze, przynajmniej teoretycznie, może ona być dostępna tylko z biura/lokalizacji. W przypadku chmury dostęp jest zawsze przez Internet i należy podjąć działania zmierzające do jego zabezpieczenia np. tunele VPN.

Rodzaje systemów IT i sposoby dostępu do nich

Aby dobrze zrozumieć aspekty systemów IT związane z ich bezpieczeństwem, kluczowym jest ustalenie potencjalnych wektorów ataku, czyli mechanizmów jakie stosują hakerzy, aby zagrozić naszym danym i systemom. Wektory, zależne są od architektury systemu IT i metody jaką wykorzystują użytkownicy, aby z danego systemy skorzystać.

W dużym uproszczeniu współcześnie wyróżnić można dwa typy dostępu:

  • Aplikacja desktop, w którym program (np. system ERP enova365) instalowany jest na stacji roboczej (komputerze) użytkownika i z tego komputera łączy się do serwera (bazy danych), na którym przechowywane są dane. W modelu tym całość obróbki danych odbywa się w programie na komputerze użytkownika.
  • Aplikacja webowa, w którym mamy układ m.in. dwóch serwerów. Na jednym znajduje się Klient, który z jednej strony publikuje interfejs aplikacji dostępny dla użytkownika przez przeglądarkę internetową, a z drugiej łączy się do bazy danych, w której przechowywane są dane. W modelu tym całość przetwarzania odbywa się na serwerze aplikacji, a na stacji użytkownika mamy tylko wyświetlone w przeglądarce internetowej wyniki przetwarzania.

Bezpieczeństwo w zależności od sposobu dostępu

Samą bazę danych relatywnie trudno jest chronić poza wykonywaniem regularnych aktualizacji i ścisłą izolacją sieciową samego serwera. W związku z tym generalna zasada jest następująca.

W przypadku aplikacji desktop chronimy użytkownika i jego stację, gdyż skuteczny atak hakerski na stację daje dostęp nie tylko do tego, co użytkownik wyświetla w programie, ale i do danych w bazie danych.

W przypadku chmury dla większości systemów opartych o aplikację desktop połączenie poprzez Internet jest zbyt wolne, aby system efektywnie łączył się do bazy danych. W takim wypadku stosuje się tzw. terminale tj. w chmurze umieszcza się dodatkowy serwer, który staje się stacją użytkownika.

Użytkownik łączy się do swojej chmurowej stacji (terminala) i tam uruchamia aplikację desktop (np. system ERP), która wtedy ma szybkie połączenie do bazy danych również znajdującej się w chmurze. Użytkownik po sieci Internet transmituje tylko obraz zmian, które wykonuje na terminalu.

W tym aspekcie analogicznej ochronie, jak w klasycznym modelu stacja użytkownika, podlega właśnie nasz terminal.

W przypadku aplikacji webowej chronimy serwer aplikacyjny, gdyż dopiero skuteczny atak na ten serwer daje hakerowi dostęp do bazy danych.

Oczywiście żaden ze sposobów dostępu nie zwalnia nas z ochrony użytkownika i jego komputera, ale potencjalne spektrum ataku jest znacznie ograniczone, gdyż przejęcie stacji użytkownika nie powoduje automatycznie dostępu do danych w systemie.

Wybieramy model, dostawcę i architekturę

Wiemy już, jakie aspekty systemów należy chronić w zależności od rodzaju dostępu, jak również, które z elementów systemu chmurowego pozostają w zakresie dostawcy w zależności od modelu. Jasno widać, że znaczący wpływ na bezpieczeństwo firmowych danych ma dostawca oraz to, w jaki sposób przygotowana jest oferowana przez niego infrastruktura.

Niezwykle istotnym jest, aby wybrać takiego dostawcę, który z jednej strony gwarantuje, że wykorzystywane przez niego centrum danych oraz technologie i zastosowana architektura spełniają najwyższe możliwe standardy. Można w tym celu posłużyć, się np. certyfikacją w zakresie dostępności centrum danych czy normami bezpieczeństwa np. ISO 27001 czy 27017. Ważne jest, aby dostawca w wiarygodny sposób pokazał czy i jak dba o nasze bezpieczeństwo.

Równie istotna jest transparentność i jasny podział odpowiedzialności.

Jeśli wybieramy model IaaS, oczekujmy pełnej możliwości konfiguracji zasobów, które udostępnia dostawca. W modelu PaaS wymagajmy, aby dostawca wziął całą odpowiedzialność za dostarczane systemy, w przypadku SaaS, aby aplikacja, którą kupujemy była nie tylko efektywna, ale i należycie zabezpieczona (co dostawca powinien wiarygodnie pokazać).

Powszechne błędy…

Częstymi błędami są mieszanie modeli, brak podstawowych zabezpieczeń czy podstawowe błędy architektoniczne.

#Błąd 1

Przykładowo, dostawca oferuje model IaaS, ale nie udostępnia portalu, w którym klient może w dowolnym momencie zarządzać przydzielonymi mu zasobami np. tworzyć systemy czy sieci, zmieniać ich konfiguracje, restartować etc.

#Błąd 2

Innym przykładem może być udostępnianie przez dostawcę gotowego systemu (model PaaS) ale pozostawianie go w 100% do konfiguracji i utrzymania prze Klienta.

#Błąd 3

Nie bez znaczenia jest także właściwa architektura. Jeśli kupujemy model PaaS, gdzie to dostawca dostarcza nam systemy w efekcie otrzymujemy pojedynczy system wystawiony do Internetu (lub nawet za VPN), na którym mamy i bazę danych i program a często i aplikacje webową. Taka architektura nie trzyma żadnych standardów i stwarza ogromne ryzyka.

…i jak im zapobiec?

W modelu SaaS, gdzie to dostawca jest w 99% odpowiedzialny zarówno za dostępność, jak i ochronę przed atakami, zabezpieczenia są niezwykle istotne, zarówno te proceduralne jak certyfikaty i procesy, jak i techniczne, czyli proaktywne systemy chroniące przed atakami, odpowiednia separacja i ciągły nadzór.

W każdym z modeli niezwykle istotna jest także technologia. Jeśli dostawca wykorzystuje powszechne komercyjne i wspierane technologie, możemy być bardziej pewni ich właściwego przygotowania oraz dajemy sobie możliwość wyjścia i zmiany dostawcy. Umieszczając systemy w chmurze, z technologią występującą rzadko lub nigdzie indziej znacznie utrudniamy naszej firmie migrację, stawiając dostawcę w uprzywilejowanej pozycji.

Wybierając dostawcę, kluczowym jest więc dopytanie się o wszystkie szczegóły, pełne zrozumienie podziału odpowiedzialności, zastosowanej architektury, mechanizmów zabezpieczeń i porównywanie ofert na zasadzie „jabłko do jabłka” nie zaś np. „jabłko do marchewki”.  Fakt, że oba służą do jedzenia nie czyni ich jeszcze tym samym.

Trochę technikaliów

Przeszliśmy przez proces wyboru odpowiedniego dostawcy, który wiarygodnie i transparentnie dostarcza niezbędne nam zasoby w najodpowiedniejszym dla naszej firmy i jej zasobów modelu. Wiemy również, że w zależności od typu dostępu musimy chronić albo stację użytkownika albo serwer aplikacyjny, a w każdym z przypadków samego użytkownika. W jaki sposób najlepiej to techniczne zrealizować? Nie wchodząc w meandry technologii poniżej przedstawiam podstawowe zasady.

Ochrona stacji użytkownika – 4 zasady:

  • Stosujemy sprawdzone i dobrej jakości oprogramowanie chroniące przed atakami i wirusami. Oprogramowanie powinno być zawsze aktualne i gwarantować ochronę nie tylko przed prostymi sygnaturowymi wirusami, ale przed nowoczesnymi atakami bazującymi na podatnościach zero-day czy szyfrowaniu plików. W nomenklaturze przyjęło się nazywać takie oprogramowanie NG-Endpoint często z modułem EDR (Early Detection and Response).
  • Wykorzystujemy aktualne wspierane przez producenta oprogramowanie, w tym systemy operacyjne, dla których producent regularnie publikuje aktualizacje zabezpieczeń.
  • Aktualizacja – dbamy, aby systemy i aplikacje były regularnie aktualizowane.
  • Stosujemy największą możliwą separację sieciową tj. dążymy do sytuacji, w której atak na jedną ze stacji nie będzie miał możliwości rozpropagowania się na inne.

Ochrona serwera aplikacyjnego i dostępu do terminala – 6 zasad

  • Jeśli to możliwe dążymy do nie publikowania systemów w Internecie tj. zamknięcie ich np. za połączeniem VPN (Virtual Private Network) lub ZTNA (Zero Trust Network Acces), gdzie dostęp do systemu otrzyma tylko wiarygodny użytkownik z wiarygodnego urządzenia.
  • Jeśli profil biznesu wymaga publikacji systemu w Internecie np. do wymiany danych z Klientami (B2B, B2C), zawsze umieszczamy go za systemem tupy WAF (Web Aplication Firewall) dla aplikacji web czy IPS (Intrusion Prevention System) dla terminali czy aplikacji nie opartych o przeglądarkę webową.
  • Wykorzystujemy aktualne, wspierane przez producenta oprogramowanie, w tym systemy operacyjne dla których producent regularnie publikuje aktualizacje zabezpieczeń.
  • Dbamy, aby systemy i aplikacje były regularnie aktualizowane.
  • Stosujemy największą możliwą separację sieciową tj. dążymy do sytuacji, w której atak na jedną ze stacji nie będzie miał możliwości rozpropagowania się na inne.
  • Jeśli używamy chmury w modelu PaaS/SaaS upewniamy się, że dostawca stosuje przynajmniej ww. zabezpieczenia.

Ochrona użytkownika – 3 zasady

Niezależnie od modelu i sposób dostępu zawsze powinniśmy chronić samego użytkownika. Jego nieświadomość czy błąd może spowodować np. wyciek hasła czy kompromitację jego stacji i tym samym dać atakującemu prosty dostęp do naszych systemów.

Zawsze powinniśmy stosować:

  • Ochronę poczty elektronicznej przed spamem i wrogą zawartością m.in. plikami z wirusami czy groźnymi linkami. Nie wystarczą tu proste mechanizmy od dostawców poczty, zawsze trzeba stosować dedykowane systemy zawierające m.in. technologie sandboxingu.
  • Dbamy o bezpieczne uwierzytelnienie tj. takie logowanie do naszych systemów, aby upewnić się, że loguje się rzeczywiście użytkownik a nie, że ktoś wykradł jego hasło. Najprostszym mechanizmem do zastosowania, niezależnie od modelu, jest MFA czy uwierzytelnienie oparte o minimum dwa składniki np. login i hasło plus kod z SMS lub potwierdzenie logowania w aplikacji na telefonie.
  • Bardziej rozbudowaną wersją jest zastosowanie uwierzytelniania opartego o kontekst tj. upewniamy się, że loguje się właściwy użytkownik z właściwego, odpowiednio zabezpieczonego urządzenia. W tym celu stosuje się zewnętrzne systemy tożsamości.

Na koniec należy pamiętać, że niezależnie od modelu, rodzaju dostępu i systemu powinniśmy zawsze dbać o posiadanie aktywnej kopii naszych danych. Zawsze trzeba się upewnić, że dostawca gwarantuje kopie zapasowe w innej lokalizacji niż przetwarzane są nasze dane, a jeśli korzystamy z usług IaaS powinniśmy sami o to zadbać zewnętrznymi mechanizmami.

Komentarze (0)

Napisz komentarz

Nie ma tutaj jeszcze żadnego komentarza, bądź pierwszy!

Napisz komentarz
Dodaj komentarz

Przeczytaj również:

Wartościowanie stanowisk pracy – odpowiedzi na najczęstsze pytania

Jako specjalista HR jesteś często pytany o zasady wynagradzania w firmie? Twoja organizacja chce być gotowa na Dyrektywę (UE) 2023/970? Najwyraźniej, nadszedł czas na wdrożenie wartościowania stanowisk pracy, co pomoże zarówno zbudować sprawiedliwą i przejrzystą politykę płacową, jak i przygotować się na nowe regulacje prawne. W tym artykule znajdziesz wyjaśnienie najważniejszych zasad, metod i korzyści związanych z wartościowaniem stanowisk oraz dowiesz się, jak skutecznie wdrożyć ten proces w swojej organizacji. Czym jest wartościowanie stanowisk pracy? Definicja Zacznijmy od wyjaśnienia, co to jest wartościowanie stanowisk pracy. Według Michaela Armstronga – eksperta w dziedzinie zarządzania zasobami ludzkimi – jest to systematyczny proces ustalania relatywnej wartości poszczególnych stanowisk pracy w obrębie organizacji. Jego wynikiem jest określenie hierarchii stanowisk, przypisanie stanowiskom punktów i uszeregowanie ich według uzyskanej punktacji oraz stworzenie na tej podstawie kategorii pracowników (organizacje mogą posługiwać się także określeniami tj.: kategorie zaszeregowania, poziomy zaszeregowania, kategorie stanowisk czy grade’y). Staje się to bazą dla siatki płac w firmie. Analiza wartości stanowisk pracy nie polega więc na ocenianiu pracowników – wartościowanie dotyczy stanowiska pracy, a nie osoby, która je zajmuje. Po co ustala się wartość stanowisk pracy? Jakie są cele wartościowania stanowisk pracy? Po co ustala się ich wartość? Ocena wartości stanowisk pracy służy przede wszystkim do stworzenia sprawiedliwego i przejrzystego systemu wynagrodzeń, który opiera się na obiektywnych kryteriach, a nie na przypadkowych lub subiektywnych czynnikach. Najważniejsze powody, dla których organizacje decydują się na ten proces, to: Uzasadnienie ewentualnych różnic w wynagrodzeniach pracowników Zasada równej płacy za tą samą pracę jest obowiązkiem pracodawcy, a kategoryzacja stanowisk pracy według wartości pozwala na ich obiektywne porównywanie w firmie i eliminację dysproporcji płacowych. Dzięki ocenie wartości stanowisk pracy pracodawca zyskuje dane, które pozwalają wyjaśnić, dlaczego poszczególne stanowiska różnią się poziomem płac, co pozwala na ograniczenie ryzyka roszczeń pracowników. Spełnienie wymogów prawnych Porównanie wartości stanowisk umożliwia realizację obowiązków wynikających z Dyrektywy (UE) 2023/970. Projekt polskiej ustawy zakłada, że obowiązek udowodnienia, że zróżnicowanie płac ma obiektywne podstawy oraz raportowanie spoczywa na pracodawcy. Niewywiązanie się z tych obowiązków oraz nie podjęcie działań naprawczych może w przyszłości narazić firmę na sankcje finansowe i grzywny. Jasne zasady wynagradzania i ścieżek kariery, sprzyjające budowaniu zaufania i motywacji pracowników Wycena stanowisk pracypomaga w stworzeniu jasnej hierarchii stanowisk pracy i stanowi podstawę do planowania ścieżek kariery, ustalenia jasnych kryteriów awansu i poziomów wynagrodzeń dla poszczególnych szczebli. Zwiększa to poczucie sprawiedliwości wśród zatrudnionych. Wiedzą oni, że wynagrodzenia pracowników wynikają z zakresu odpowiedzialności i kompetencji wymaganych na poszczególnych stanowiskach. Jakie są kryteria wartościowania stanowisk pracy? Zgodnie z projektem ustawy o przejrzystości wynagrodzeń, ocena wartości stanowisk pracy musi bazować na czynnikach neutralnych płciowo. Wyróżnia się cztery podstawowe kryteria wartościowania stanowisk pracy: Umiejętności: niezbędne wykształcenie, doświadczenie, kompetencje miękkie. Wysiłek: obciążenie psychiczne i fizyczne związane z pracą. Odpowiedzialność: m.in. za budżet, zespół czy podejmowane decyzje. Warunki pracy: czynniki szkodliwe, uciążliwość czy mobilność. Organizacje mają możliwość dodania do tego zestawu własnych kryteriów specyficznych dla ich branży. Ocena wartości pracy zgodnie z powyższymi czterema kryteriami to nie nowość. Taki schemat rekomendowany jest od 1950 r. przez Międzynarodową Organizację Pracy (tzw. schemat genewski). Kiedy wdrożenie wartościowania stanowisk pracy będzie obowiązkiem pracodawców ? Choć pewne obowiązki związane z jawnością wynagrodzeń weszły w życie już w grudniu 2025 roku (widełki płacowe na etapie rekrutacji czy zakaz pytania kandydatów o historię zarobków), główna ustawa wdrażająca Dyrektywę (UE) 2023/970 jest na etapie projektu. Projekt ustawy, która wprowadzi obowiązek analizy luki płacowej, a więc także konieczność porównywania poziomu wartości stanowisk, przewiduje 6-miesięczne vacatio legis. Oznacza to, że wejdzie w życie nie wcześniej niż w 2027 roku. Jakie są metody wartościowania stanowisk pracy? Jeżeli zastanawiasz się, jak wycenić stanowisko pracy, warto wiedzieć, że choć pracodawcy mają wybór między różnymi podejściami, projekt ustawy wdrażającej Dyrektywę UE 2023/970 promuje metody analityczno-punktowe, jako najbardziej sprawiedliwe i obiektywne. Metody analityczne rozkładają każdą rolę na czynniki pierwsze i przypisują im wartości liczbowe. Właśnie to podejście jest rekomendowane przez ministerstwo, bo umożliwia obiektywne porównanie wartości pracy czyli wartościowanie stanowisk pracy. Metoda Haya, Bedauxa czy Mercer IPE to niektóre z popularnych metod analityczno-punktowych. Ich przeciwieństwem są metody sumaryczne. Polegają na porównywaniu stanowisk jako całości, bez szczegółowej analizy czynników wpływających na ich wartość. Umożliwiają uszeregowanie stanowisk według ich subiektywnego znaczenia w organizacji, np. poprzez ranking stanowisk lub grupowanie ich w taryfikatory. Ich zaletą są prostota i niski koszt wdrożenia, jednak nie wskazują one precyzyjnie przyczyn różnic pomiędzy stanowiskami. Są szybkie, ale obarczone ryzykiem subiektywizmu. Jak przyporządkować stanowiska do kategorii pracowników? Proces ten wymaga wykonania następujących kroków: zebranie informacji o stanowiskach w organizacji i ich opis, ustalenie kryteriów i zasad wartościowania stanowisk, wartościowanie stanowisk pracy według obiektywnych kryteriów, przypisanie stanowisk do kategorii pracowników na podstawie wartości punktowej, uzyskanej w procesie wartościowania, którym odpowiadają określone widełki wynagrodzeń. Tak przeprowadzona klasyfikacja stanowisk pod kątem ich wartości umożliwia analizę luki płacowej oraz budowę przejrzystego systemu wynagrodzeń. → Jak w praktyce przebiega proces wartościowania stanowisk pokazujemy na przykładzie oceny i porównania wartości stanowisk specjalisty ds. rekrutacji i dyrektora ds. personalnych. Zobacz: wartościowanie stanowisk pracy – przykład. Korzyści z wartościowania stanowisk pracy Wartościowanie stanowisk pracy przynosi korzyści całej organizacji – od zarządu, przez menedżerów, aż po pracowników i związki zawodowe. Zarząd i HR mogą dzięki wartościowaniu zbudować spójne systemy wynagrodzeń, planować budżety płacowe oraz podejmować obiektywne decyzje dotyczące awansów, rekrutacji i podwyżek wynagrodzeń, a także uzasadniać różnice płacowe i przygotować organizację na kontrole czy audyty. Menedżerowie otrzymują jasne kryteria oceny wartości stanowisk, co ułatwia podejmowanie decyzji dotyczących struktury zespołu, awansów i podwyżek. Pracownicy zyskują większą przejrzystość zasad wynagradzania i lepiej rozumieją, jak ich kompetencje i zakres odpowiedzialności wpływają na poziom wynagrodzenia. Związki zawodowe i instytucje monitorujące mają dostęp do obiektywnych danych wspierających dialog o wynagrodzeniach, różnicach płacowych i zasadach ich kształtowania. Podsumowując, zalety analitycznego wartościowania stanowisk to przede wszystkim: jasna hierarchia stanowisk, która pozwala na stworzenie obiektywnej struktury wynagrodzeń i wyeliminowanie przypadkowości w ustalaniu płacy, możliwość łatwego realizowania zasady równego wynagrodzenia za pracę o jednakowej wartości, ochrona prawna – pracodawca łatwo uzasadni różnice w wynagrodzeniach, co chroni organizacje przed pozwami o dyskryminację i karami finansowymi wynikającymi z regulacji prawnych. Ocena wartości stanowisk pracy – na jakie wyzwania się przygotować? Proces wartościowania stanowisk, zwłaszcza metodami analitycznymi, wymaga czasu i odpowiedniego przygotowania, w tym dbałości o aktualność opisów stanowisk pracy w organizacji. Co więcej, klasyfikowanie stanowisk pod względem ich wartości metodami analitycznymi nie jest działaniem jednorazowym – zmiany w strukturze organizacyjnej firmy wymagają regularnych korekt i spójności w definiowaniu wymagań i ocenie wartości nowych stanowisk. Żeby usprawnić ten proces, wiele firm decyduje się na zaawansowane systemy, które ułatwiają realizację każdego z kroków, koniecznych do przeprowadzania wartościowania stanowisk. Poniżej wyjaśniamy, jak pomaga w tym system enova365. Jak system ERP enova365 ułatwia wdrożenie wartościowania stanowisk pracy? Wdrożenie wartościowania stanowisk pracy jest łatwiejsze, gdy wykorzystujesz system ERP z modułem Zarządzanie kapitałem ludzkim i funkcją wartościowania stanowisk. Ułatwia on przeprowadzanie wartościowania i pomaga uniknąć błędów, dzięki temu, że automatyzuje i porządkuje cały proces. Możesz: korzystać ze zdefiniowanych słowników kryteriów zgodnych z ministerialnymi wytycznymi – enova365 podpowiada je jako domyślny punkt wyjścia; można je swobodnie przemianować, rozbudować o dodatkowe kryteria albo odwzorować przy ich pomocy inną metodykę referencyjną, łatwo budować profile stanowisk, oceniać ich wartość i porównywać je między sobą, jednym kliknięciem wyliczyć punkty dla wszystkich stanowisk w organizacji, przy pomocy macierzy wartościowania, zapewnić historię wartościowania i transparentność – wyniki wartościowania są zapisywane w systemie, co gwarantuje pełną transparentność podczas ewentualnych audytów czy kontroli, automatycznie obliczać wskaźnik RJR, aby sprawdzić, czy firma musi raportować lukę płacową.  → Sprawdź też, jak system ERP enova365 wspiera wartościowanie stanowisk i obliczanie luki płacowej.
Woman filling job application form in office with boss
Soneta
zweryfikowano

0/5

Soneta

polski producent systemów ERP enova365 oraz TRIVA


enova365
+1
Cała Polska
150 osób
Zobacz profil
Branża
Biura rachunkowe, Dystrybucja, Produkcyjna, Usługi
Opis
Soneta to polski producent specjalistycznego oprogramowania ERP dla biznesu. Spółka powstała w 2002 roku i od dwóch dekad rozwija swoje produkty - systemy enova365 oraz TRIVA....
rozwiń