Zdjęcie

Chmura obliczeniowa – fakty i mity

Ataki hackerskie, przestoje w dostawie Internetu, brak miejsca na serwerze czy ryzyko utraty lub wycieku danych firmowych. Te elementy spędzają sen z oczu niejednemu właścicielowi firmy. Jeśli swoje dane trzymamy u sprawdzonego dostawcy usług chmurowych, możemy spać spokojnie. Nowoczesne Data Center posiada profesjonalną serwerownię z odpowiednimi zabezpieczeniami oraz warunkami odpowiednimi dla sprzętu IT. Obalmy zatem najczęstsze mity związane z chmurą obliczeniową.

Chmura obliczeniowa vs ataki hackerskie

Rozważając wszystkie za i przeciw wejścia do chmury, pierwszy argument na nie, jaki zazwyczaj się pojawia to ataki hakerskie. Jest to zastanawiające, dlaczego są one kojarzone z chmurą, ponieważ ich ofiarą może paść każdy, również firmy korzystające z prywatnych serwerowni. Ważne jest jednak to, aby odpowiednio się przed nimi zabezpieczyć. Jeśli centrum przetwarzania danych posiada odpowiednią infrastrukturę sieciową: systemy bezpieczeństwa typu firewall, system wykrywania potencjalnych zagrożenia IDS/IPS w warstwie CORE sieci, odpowiednie zabezpieczenia na poziomie jednostki serwerowej czy też serwery odseparowane fizycznie od sieci publicznej – żadne zagrożenia nie są straszne. Wszelkie ataki jakie mają miejsce, dotyczą zainstalowanych na serwerach aplikacji i oprogramowania, stąd konieczność podpisywania z producentami lub dostawcami umów na ich utrzymanie i aktualizację.

Jeśli chodzi o ofertę Sinersio Cloud Enterprise (SCE) oraz Sinersio Cloud Standard (SCS), infrastruktura udostępniona w ramach tych usług jest odseparowana od innych użytkowników na poziomie odrębnych VLAN. Klienci posiadają własne, wydzielone instancje routera/firewall a usługa SCE udostępnia routery z możliwością zestawiania tunelowanych połączeń szyfrowanych VPN site-to-site. A jeśli dodać do tego odpowiednią infrastrukturęfizyczną – oraz zabezpieczenia w najwyższej 4 klasie zabezpieczeń fizycznych (certyfikat – EN 50600) – sukces mamy murowany.

Serwer stacjonarny vs serwer wirtualny

A co jeśli zabraknie nam miejsca? Często istnieje błędne przekonanie, że chmura nie pomieści danych całej firmy tak jak serwer stacjonarny. Skąd takie przekonanie? decydując się na serwer stacjonarny, firmy często kupują go ‘z dużym zapasem’, patrząc przyszłościowo, że firma się rozrośnie. Jest to duży błąd, ponieważ nie zużywa się całej pojemności serwera i niepotrzebnie naraża się firmę na koszty. O energii elektrycznej już nie wspomnę. Co więcej, żywotność takiego serwera bez odpowiednich warunków, takich jak odpowiednia temperatura oraz chłodzenie, ulega skróceniu. Tak więc, zanim firma się rozrośnie na tyle aby zająć całą jego pojemność, trzeba go niestety wymienić.

W chmurze miejsca nie zabraknie. Dzięki pełnej skalowalności i elastyczności tego rozwiązania, w każdym momencie istnieje możliwość zwiększenia zasobów. Wszelkie opłaty takie jak korzystanie z serwera, dostęp do Internetu oraz koszt energii elektrycznej, są  już zawarte w miesięcznym abonamencie. Firma nie ponosi żadnych dodatkowych kosztów z tym związanych, a opłaty są stałe i nie ma tu żadnych ukrytych gwiazdek.

Dostęp do Internetu

Niektórym może się wydawać że nagła awaria routera czy problemy z dostawcą Internetu mogą spowodować zastój, uniemożliwiając pracę i jednocześnie narażając firmę na wysokie koszty finansowe oraz wizerunkowe. Korzystając z profesjonalnego Data Center nie musisz się martwić o dostęp do Internetu. Sinersio Data Center posiada min. trzech dostawców Internetu. Jeśli z pewnych przyczyn zawiedzie jeden z dostawców, natychmiast pracę przejmuje następny. To wszystko bez zmiany adresu IP, tak by ew. przełączenie było niezauważalne dla użytkowników.

Integracja z urządzeniami peryferyjnymi

Wielu sceptyków chmury może zadać sobie pytanie a co z połączeniem do urządzeń peryferyjnych typu drukarka czy skaner? Dostęp do tego typu urządzeń jest możliwy np. poprzez skorzystanie z pulpitu zdalnego czy zdalnej aplikacji oraz przekierowanie połączenia. Praca na serwerach wirtualnych i korzystanie z urządzeń odbywa się w taki sam sposób, jak przy korzystaniu z rozwiązania on-premise. Wiemy jak to zrobić i z powodzeniem wspieramy naszych Klientów w konfiguracji takich rozwiązań.

RODO a przepływ danych

Z racji tego, że Sinersio Data Center znajduje się w Polsce, dane przechowywane są zgodnie z RODO i nie opuszczają europejskiego obszaru gospodarczego (EOG). Zgodnie z artykułem 32 o rozporządzeniu o ochronie danych osobowych, powinny one podlegać pseudonimizacji i szyfrowaniu. Dane, które zostają zaszyfrowane, tracą przymiot danych osobowych. Jeśli dane zostaną zaszyfrowane oraz zabezpieczone hasłem, nikt nieuprawniony nie ma do nich dostępu i tym samym nie mogą być  przetwarzane. W przypadku usługi TotalBackup, dane zostają zaszyfrowane kluczem szyfrującym. W przypadku korzystania z chmury obliczeniowej, dostęp do serwerów jest zabezpieczony uwierzytelnianiem dwuskładnikowym. Nawet jeśli Sinersio administruje serwerami klientów, nie ma dostępu ani do bazy danych ani do systemu dziedzinowego zawierającego dane osobowe, którymi administruje klient. Tym samym klienci mają pewność, że nie bierzemy udziału w procesie przetwarzania danych osobowych.

Przechowywanie danych w DC vs zaprzestanie korzystania z serwera wirtualnego

Co się dzieje z danymi firmowymi, jeśli przestajemy korzystać z chmury? Może się wydawać, że jeżeli są przechowywane w Data Center, to każdy może mieć do nich dostęp. Jest to duży błąd i pogląd niezgodny z prawdą. Tylko Klient ma dostęp do swoich danych. Co pracownicy data center robią z danymi? Nic. Dane, które Klient  przechowywał w Sinersio Data Center, wracają do niego. Umowa precyzuje także terminy pobrania i usunięcia danych, w przypadku zakończenia świadczenia usługi.

Zatem, nie taki diabeł straszny jak go malują.  Jeśli następnym razem usłyszymy, że korzystanie z chmury jest niebezpieczne, miejmy na uwadze, że zapewne chodzi o korzystanie z tanich hostingów. Tani hosting, wnioskując po nazwie są ‘tanie’, więc często nie ma tam miejsca na profesjonalizm i odpowiednie zabezpieczenia. Korzystając z profesjonalnego Data Center jak Sinersio, mamy pewność, że nasze dane są w dobrych rękach.

Podsumujmy najważniejsze zalety korzystania z certyfikowanego Data Center:

  • Bezpieczeństwo. Nie musisz się bać o swoje dane, są one w pełni chronione! Pozwól specjalistom robić swoje!
  • Oszczędność pieniędzy. Nie musisz utrzymywać własnej serwerowni, która generuje duże koszty związane z energią, sprzętem, serwisem, przeglądami i obsługą.
  • Profesjonalna obsługa. Data Center zapewnia Ci wsparcie wykwalifikowanych specjalistów, którzy dbają o bezpieczeństwo i niezawodność Twoich danych.
  • Lepsza jakość usług. Data Center oferuje Ci szybki i stabilny dostęp do Twoich danych, dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii i zapasowych źródeł zasilania.

A Ty? Gdzie trzymasz swoje dane?

Skorzystaj z rozwiązań Sinersio Data Center już dziś! Zapraszamy do kontaktu!

Komentarze (0)

Napisz komentarz

Nie ma tutaj jeszcze żadnego komentarza, bądź pierwszy!

Napisz komentarz
Dodaj komentarz

Przeczytaj również:

SaaS kusi wygodą. Problem zaczyna się, gdy chcesz odejść i zabrać dane

SaaS stał się dla wielu firm naturalnym wyborem. Uruchamiasz system szybko, płacisz abonament, nie kupujesz serwerów, nie „budujesz IT” u siebie. I przez długi czas wszystko wygląda jak czysta wygrana. Tylko że w tle czai się pytanie, którego prawie nikt nie zadaje na etapie wyboru: czy ja w razie potrzeby potrafię odejść od dostawcy i bezpiecznie zabrać swoje dane? Bo jeśli nie, to wygodna usługa może zamienić się w bardzo drogie przywiązanie. A najboleśniej wychodzi to wtedy, gdy rośniesz, zmieniasz procesy, zmieniasz model biznesowy albo po prostu chcesz mieć większą kontrolę nad tym, gdzie i jak działa Twój kluczowy system. W tym artykule dowiesz się jak w praktyczny sposób myślenia o vendor lock in, bezpieczeństwie danych, realnych kosztach „darmowych” rozwiązań i o tym, jak zadawać dostawcom właściwe pytania zanim podpiszesz umowę. SaaS to usługa, a nie własność SaaS to skrót od Software as a Service. W praktyce oznacza to, że nie kupujesz systemu na własność, tylko korzystasz z niego jako usługi. Działa to świetnie, dopóki wszystko idzie zgodnie z planem. Problem zaczyna się, gdy plan się zmienia. W tradycyjnym podejściu firma często ma bezpośrednią kontrolę nad środowiskiem i bazą danych. W modelu SaaS najczęściej jej nie ma. I to jest klucz. Bo jeśli nie masz bezpośredniego dostępu do bazy danych, to nie zrobisz prostego zrzutu bazy i nie przeniesiesz systemu „jak jest”, nawet jeśli dane formalnie należą do Ciebie. Wiele firm myśli o SaaS jak o decyzji na lata. To naturalne. W końcu wybór ERP potrafi trwać rok, wdrożenie kolejny rok, a po dwóch latach intensywnej pracy nikt nie chce wracać do punktu wyjścia. Tyle że życie biznesowe nie pyta o sentymenty. Firmy się rozwijają, procesy się zmieniają, czasem zmienia się branża, a wtedy pojawia się potrzeba korekty narzędzi. Data Center jako bezpieczna skrzynka na Twoje IT W rozmowach o chmurze często gubimy prostą prawdę: na końcu i tak jest infrastruktura, a więc serwerownia, zasilanie, chłodzenie, zabezpieczenia fizyczne, procedury i ludzie, którzy to utrzymują. Data Center można opisać krótko jako miejsce do bezpiecznego przechowywania danych, czyli nośników informacji. Dla firmy może to być własna serwerownia, może to być profesjonalny ośrodek, zaprojektowany od początku do końca tak, żeby było bezpiecznie i przewidywalnie. W praktyce różnica często nie leży w „jednym urządzeniu” czy „jednej technologii”. Różnica leży w filozofii łączenia elementów w całość. Możesz wziąć najlepsze komponenty z różnych marek, ale bez spójnej koncepcji i odpowiedniego połączenia nie dostaniesz „najlepszego samochodu”. Dostaniesz zbiór części. Z Data Center jest podobnie. To ważne także dla biur rachunkowych i działów finansowych, bo ciągłość działania systemów to nie jest temat zarezerwowany dla IT. Od niezawodności infrastruktury zależy, czy faktury pójdą na czas, czy płatności się rozliczą, czy raporty finansowe będą spójne, czy sprzedaż nie stanie. Globalna chmura kontra lokalni dostawcy Duzi globalni gracze mają skalę, zasoby i automatyzację. Lokalni dostawcy mają często inną przewagę: elastyczność, szybkość reakcji i realne dopasowanie do potrzeb klienta. Warto zadać sobie proste pytanie: kim ja jestem dla dużego dostawcy? Dużym klientem, któremu ktoś poświęci uwagę, czy „błędem w statystyce”? W praktyce firmy, które już przeszły ścieżkę fascynacji globalnym dostawcą, często wracają z bardzo przyziemnym wnioskiem: standard jest wygodny, ale bywa bezlitosny, gdy potrzebujesz niestandardowej pomocy. Jest też druga warstwa: lokalizacja i jurysdykcja. Nawet jeśli wybierasz w panelu „region Europa” czy „region Polska”, to nie zawsze oznacza to pełną zgodność z tym, co intuicyjnie rozumiesz jako lokalność. W świecie usług globalnych wiele elementów zarządzania, dostępu i procedur jest scentralizowanych. W dyskusjach o bezpieczeństwie często wraca jeszcze jedna obserwacja: mamy skłonność myśleć, że „zagraniczne z definicji lepsze”. Tymczasem jakość rodzimego IT potrafi być bardzo wysoka, między innymi dlatego, że w wielu obszarach budowaliśmy nowocześniej, bez długiego bagażu starych systemów. Największa pułapka SaaS: wyjście, nie wejście SaaS ma niską barierę wejścia i to jest jego ogromna siła. W przypadku ERP czy WMS potrafi to być argument rozstrzygający, bo koszty startowe są niższe, a uruchomienie szybsze. Tylko że niska bariera wejścia często idzie w parze z wysoką barierą wyjścia. W rozmowach branżowych pojawia się porównanie, które dobrze trafia do wyobraźni: SaaS potrafi być jak małżeństwo bez intercyzy. Wchodzisz w relację z myślą, że to będzie „do końca świata”, więc nie chcesz psuć atmosfery pytaniami o rozwód. A właśnie te pytania są kluczowe w systemach, które obsługują kręgosłup firmy: sprzedaż, finanse, rozrachunki, magazyn, produkcję. Dopóki system spełnia potrzeby, jest spokój. Kryzys zaczyna się, gdy system przestaje nadążać za biznesem albo dostawca zmienia warunki. Wtedy „niepytane wcześniej” staje się „najdroższe”. Historia z życia: euforia po voucherze i szybki powrót na ziemię Wyobraź sobie firmę, która korzystała z rozwiązania, było jej dobrze, ale dostała od partnera wdrożeniowego propozycję w stylu „voucher na darmowe usługi u globalnego gracza”. Trudno się dziwić, że takie oferty brzmią kusząco. Pierwsze miesiące to euforia. Nowa platforma, poczucie, że jest się „u największych”, że wszystko będzie działało idealnie. Problem pojawia się później. Gdy kończą się promocje i zaczynają się realne koszty. Często dopiero w trzecim czy czwartym miesiącu wychodzi, ile to faktycznie kosztuje w codziennym użyciu. W pewnym momencie firma mówi: wracamy. Nie dlatego, że globalna chmura jest „zła”, tylko dlatego, że w jej konkretnym przypadku relacja cena do jakości, elastyczność i dopasowanie do potrzeb okazały się lepsze gdzie indziej. I wtedy zaczyna się prawdziwy test: migracja. Koszmar migracji: płaskie pliki zamiast bazy danych Migracja danych brzmi jak coś technicznego, ale jej skutki są czysto biznesowe: koszt, czas, ryzyko błędów, przestoje, napięcia w zespole, opóźnienia w raportowaniu i fakturowaniu. W jednym z realnych scenariuszy problem wyglądał tak: w modelu SaaS firma nie miała bezpośredniego dostępu do bazy danych. Nie dało się zrobić zrzutu bazy, czyli tego, co w klasycznym podejściu jest podstawą migracji. Dane formalnie należą do klienta, więc muszą zostać udostępnione. Tyle że zamiast kompletnej bazy, klient dostał eksporty z poszczególnych widoków systemu. Kartoteka kontrahentów, kartoteka towarów, kartoteka surowców. Wszystko w postaci płaskich plików tekstowych albo arkuszy. I teraz najtrudniejsza część: spróbuj w ten sposób odtworzyć rozrachunki z kontrahentami, powiązania dokumentów, historię operacji. To nie jest jeden plik. To jest setki eksportów, które trzeba potem ręcznie dopasować, mapować i składać w jedną logiczną całość. Dlatego migracja w takim scenariuszu przestaje być „projektem IT”. Staje się projektem organizacyjnym, finansowym i operacyjnym, który potrafi kosztować więcej nerwów niż pierwotne wdrożenie. Jedno pytanie, które warto zadać dostawcy zanim podpiszesz umowę Jeśli miałbym wskazać jedno pytanie, które porządkuje całą rozmowę o vendor lock in, to byłoby ono takie: Czy w każdej chwili mogę przenieść system i dane do swojego własnego środowiska, nawet na własny sprzęt, i czy dostanę to w formie, która pozwala realnie odtworzyć działanie systemu? To pytanie jest przewrotne, bo nikt nie będzie stawiał dużego ERP na laptopie na stałe. Chodzi o zasadę: czy da się „zapakować system do własnego pudełka”, czy jesteś skazany na cały łańcuch technologiczny jednego dostawcy. Poniżej masz krótką checklistę pytań, które możesz dosłownie skopiować do maila: Czy mogę otrzymać pełny eksport danych w formie bazy danych, a nie tylko plików? Jaki jest czas i tryb wydania danych po wypowiedzeniu umowy? Czy eksport obejmuje powiązania dokumentów, historię zmian, załączniki i logi? Jak wygląda dostęp do danych po zakończeniu współpracy i czy są opłaty? Czy jest API i czy jest objęte SLA? Czy mogę przenieść system do innego Data Center lub do własnej infrastruktury? Jak wygląda wsparcie, czy rozmawiam z człowiekiem i jaki jest realny czas reakcji? Warto też pytać o coś, co w prezentacjach wygląda podobnie u wszystkich: SLA i wsparcie. Różnice wychodzą dopiero wtedy, gdy masz problem i liczysz minuty. Podsumowanie SaaS może być świetnym wyborem. Daje tempo, przewidywalny koszt startu i odciąża zespół. Ale jeśli chcesz podejść do tematu profesjonalnie, potraktuj „plan wyjścia” jako standard, a nie fanaberię. Najprostszy test do wykonania już dziś: sprawdź, czy masz opisane w umowie i procedurach, w jakiej formie i w jakim czasie dostaniesz swoje dane, gdy zmienisz dostawcę. Jeśli odpowiedź jest niejasna, to jest najlepszy moment, żeby ją doprecyzować.
Obrazek wyróżniający dla 'SaaS kusi wygodą. Problem zaczyna się, gdy chcesz odejść i zabrać dane'
Logo firmy Sinersio
zweryfikowano

5/5(3 głosów)

Sinersio

Poznaj Twoje nowe Data Center


Lubuskie
20 osób
Zobacz profil
Branża
Automotive, Biura rachunkowe, Budownicza, Chemiczna, Dystrybucja, eCommerce, Elektronika, Hotelarstwo, Meblarska, Medyczna, Metalurgiczna, Produkcyjna, Sektor publiczny, Spożywcza FMCG, Transportowa, Tworzywa sztuczne, Usługi, Przemysł obronny i lotniczy, Produkcja maszyn, Produkcja zaawansowanych technologii i elektroniki, Cyfrowa transformacja przedsiębiorstw
Opis
Jesteśmy polskim dostawcą usług chmurowych ze 100% polskim kapitałem. Na rynku zaawansowanych usług technologicznych działamy od 2009 roku....
rozwiń